Anna Řezníčková – Megapomrów (tłum. Zofia Bałdyga)
*
muszę aż do końca
muszę rozłożyć wiązki cebuli
na dławiąco dusznym strychu
słodkawy zapach odchodów kun
pot cukrzyków wymiotowanie ryżem na mleku z morelami
moja skóra jest lepka obłazi kurzem
mam wysypkę strasznie to swędzi
jest już połowa września
w tym roku wszystko przychodzi późno
cebula musi podeschnąć
zanim przyjdzie zima
nie wiem gdzie jest koniec
belki są gdzieś indziej
dom nie należy do mnie
odziedziczy go brat
drewno go słucha
*
babcia Marie
chodzi do szkoły poboczem
są naloty
krater nad piecem
nie da się tego odpalić
ale z każdym pokoleniem to rośnie
babcia Marie nie wierzy w Boga
nikt tego nie będzie pamiętać jak umrę
rosyjscy żołnierze pieką nasze króliki na podwórku
w królikarni chowałam się w drewnie
tam nie zwilgotnieje
wymyślił tata
ruscy zjedli króliki
pradziadek nie kupił nowych
mnie nikt nie pilnował
płakałam tyle
że i tak zwilgotniało
*
w tym wierszu dom do nas nie należy
babcia Marie idzie do trzeciej klasy w nowym mieście
dozorczyni magazynu w pegeerze
naszego domu
piła
spadł jej do szamba koń
zorientowała się za późno
zostały mu tam kości
kiedy zamawiam szambowóz
mówię proszę nie za głęboko
dozorczyni magazynu w pegeerze
naszego domu
poślizgnęła się
przed bramą i złamała nogę
zorientowali się za późno
zamarzła jej krzyku nie było słychać w oborze
teraz jest tam kamień
grób
pełni rolę odbojnika słupka od bramy
gdybyście przyszli w odwiedziny
proszę nie za głęboko
Kiedy byłam mała, w wakacje codziennie zbierałam stonki do słoików z wodą. Obserwowałam, jak dorosłe osobniki włażą na siebie i tworzą kłębiące się tratwy. Całe lato przyjemnie łaskotało, kiedy siedziałam między grządkami i ścierałam pomarańczowe jajeczka ze spodniej strony liści, bardzo nieumiejętnie. Trzeba trzymać rękę w specjalny sposób, złapać liść między palec wskazujący i środkowy, jak między ostrza nożyczek, paznokciem kciuka zetrzeć jajeczka z kilku liści naraz, strzepnąć do słoika. Tylko jak niby miałam przystać na to, że mogłyby mi wleźć pod paznokcie? Zawsze wycierałam liście obłą krawędzią słoika, a czasami – kiedy próbowałam wzorowo wyciągnąć słoik z jamki pod żebrami liścia – któraś stonka się mi wymsknęła. Były tu co roku od niepamiętnych czasów, co roku było wiadomo, co należy zrobić.
Stonki zniknęły.
Mam dwadzieścia lat. Przyszły pomrowy.
Nazywamy to sadem, ale to moczary, pełno tam pokrzyw i drzew wiatropylnych. Wyrzucam tam pomrowy z ziemniaków z nadzieją, że nauczą się jeść pokrzywy, skoro już opanowały podgryzanie natek.
†
mój ojciec
zdecydowany wszystko tu wyczyścić
pokonany przez chwasty
pobity przez szkodniki
cały ekosystem się zmówił
i naskoczył na mojego ojca
mój zgarbiony ojciec z liśćmi na oczach
nic innego nie da się robić
tylko nabijać pomrowy na pogrzebacz
i przyrządzać
marmoladę ślimakową z solą
pęcznieje to na werandzie
leje się do kanału
to masa
pełna zawiści
przeklina rodziców
przeżarta solą
solą ziemi
są według Marcela Prousta ludzie nerwowi
masa to śluz
cieknie
wsiąka w ziemię pod chatą
żywi ziemię
żywi się ziemią
żyje we mnie
rozpływa się
nie odpływa ze ściekami
wodą i ekologicznymi płynami do naczyń
będzie tu już zawsze
jak nowotwór
mojej matki
moje matka niedługo umrze
zdaje się że wcale nie żyła
ale wciąż tu jest
pisze mi wiadomości na whatsappie
a kiedy robię się nerwowa gryzie moją duszę
nauczyła mnie topić stonki
zalewać krety
podpalać mrowiska
piec trzy pieczenie na jednym ogniu
dalsze pięcie się po gałęziach drzewa genealogicznego
przestaje być bezpieczne
rozpływam się
ale nie odpływam ze ściekami
wodą i ekologicznymi płynami do naczyń
jestem megapomrowem
zostanę tu na zawsze
jak pieczęć
odciśnięta w glinie
wszystkie kalarepy wyrosną przeżarte
moją solą
solą ze mnie
pełne płaczu z mojego dzieciństwa
Zofia Bałdyga – autorka książek poetyckich „Passe-partout” (Warszawa 2006), „Współgłoski” (Nowa Ruda 2010) oraz „Kto kupi tak małe kraje” (Warszawa 2017). Absolwentka Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej UW. Tłumaczka najnowszej poezji czeskiej i słowackiej. Mieszka w Pradze.
Nikodem Lazurek – (sadbvdda) – osoba z Grudziądza, która nastąpiła w 1999 roku. Tworzy rebusy wizualne i publikuje je w internecie oraz czasopismach takich jak „Stoner Polski”, „Mały Format”, „Strona Czynna”.