Michalina Janas – cztery wiersze
kitten hills
a więc wróciłam
do naszego miasta
przywitały mnie anioły
baby bangs opium avant garde coquette rodzaj świętości
nie mogłam oderwać oczu od ich ostrych kątów twarzy
(widzę w lustrze tylko przygaszoną masę ze zbyt dużą ilością różu)
proszę idź tam na lewo
nie stać mojej pewności na nieposłuszeństwo wobec pięknych
czekał na mnie
nie powiedziałam cześć bo myślę tylko skąd wiedziały
idziemy do mieszkania
okadza je mirrą żywica kłuje w nozdrza
mówi że mam fajny tyłek i odpala konsolę
z talii wypada dziesiątka mieczy głupiec i wieża
słońce rzuca okręgi lassem wokół bloku
zrób mi jakąś krzywdę
od dawna próbuje stopić wosk
tak żeby rzęsy stawały mi dęba brwi nie czochrały się pusia nie drapała
odkrył moje plecy
łopatki seksownie odstają od godzin pochylonych
wyglądam przez okno a tam wyspy bliskie i nudne
targane spoconym przeciągiem z metra
pełne szamoczących się wróbelków
połamanych tipsów i siekaczy
zgniłych trampek
wyrwanych rzodkiewek
pozostawionych na zmarszczenie
rozdrapać tę rankę jak pobożna suczka
zmieścić to wszystko w jednej walizce
scalić kątem oka w obraz świadomy
If it’s meant for me, I will have it. If not, I’m ready to receive something even better
przyjmiesz go rozpędzonego
w rytmie
raz i dwa i trzy
bezpańskich psów gryzących skórzane szpilki
szarych myszek wchodzących w bawełniane majtki
miasto dostarczy
wyścielić będzie można te
za przeproszeniem
krawężniki
może nawet przystanki
(aż dreszcz przeszedł)
głodnych rozciągniemy na znane szerokości
tak żeby żaden się nie zgubił
roznieci cię aż księżyc zacznie lizać horyzont
elektropop
takiej ślinki jak twoja chciałyby mieć całe słoiki
przemyślanie ukryte w piwnicy przed wojną
rozerwać chcą lejki
jajowody pokrywają od środka futerkiem
aby ugościć biedny ściochrany odsiew
mają w sobie on co patrzy uważnie na małą ona
nic więcej nie widzą
rycerki
Привіт
odpowiadam
pryvit
masuje mi dłoń czyści płytkę acetonem
lubię taki zapach trochę jak benzyna
kwaśny chemiczny czysty
co chwilę odbiera telefon rozumiem co drugie trzecie
słowo zręcznie maluje mi na tym
największym moim faux pas było że powiedziałam
to pryvit przecież widzi że polka
pod lampę pod lampę pod lampę
hartują się w niej moje małe
rycerki
wyjdą piękne długie pełne ornamentów
ostre groźne seksowne głośne
jakieś jakieś jakieś
moje moje moje
będę nimi drapać zahaczać głaskać falować odbierać oddawać odmawiać zatrzymywać
wyciągać wertować chować
nigdy nie przejdą bokiem tylko avant garde
dłubać będą we wszystkich niebezpiecznych spojrzeniach
jak żółteczko z jajeczka miękką mokrą treść przewalą do ust
aż będzie lecieć z pyska tłusta gęsta spowolniona ciecz
przebiją błonki schowaja do pochwy ostry świetlisty wzorek
nie wierzysz że tak będzie ale zobacz będziesz pierwszy
odbijesz się od rycerki i spadniesz ze
wszystkich gór jakie będziesz miał przyjemność wylizać
proszę wyjąć dłoń
i umyć
Michalina Janas – slamerka, występuje pod pseudonimem gemina7. W 2024 i 2025 roku reprezentowała Poznań na Ogólnopolskich Mistrzostwach Slamu Poetyckiego. Fanka i praktykantka zinów, publikowała w m.in. jeszcze będziesz wolna stworzonym na rzecz pomocy Palestynie oraz w Zbiorniku wydanym w ramach 7. Wielkopolskiego Festiwalu Fotografii im. I. Zjeżdzałki Wobec wody. Jej teksty znajdują się w antologiach Slam 2025 oraz Dymy. Na co dzień gada w Radiu Afera.
Pola Piesak – ilustratorka i artystka interdyscyplinarna, w swoich pracach łączy oszczędną formę z surrealnym obrazowaniem i zainteresowaniem cielesnością @pola.piesak