Logo Tlenu Literackiego

Występujący

w stanie wolnym

w powietrzu

Lena Stachnowicz – cztery wiersze

kraków, lato 2026

jest parno –
w zgięciu łokcia świata
jest piekło o zapachu sera pleśniowego
jego kawałki lepią się do stóp, gdy idziesz po wodę.
rozgniecione ślimaki
po ciemku ciągle się duszą
archanioł pański, michał
wypełza spod zmoczonej pościeli
widzę, jak całuje ich skronie
po ścianach maluje smugami komarów
mówi mi – nie łykaj prochów, bo bardziej się spocisz
i tak spędzam życie czekając na złe wieści
elon musk buduje bunkier na hawajach
smutne miliardy cierpią
na bezkresny strach przed potem

 

marzenia ofelii o sikaniu

już wiem czemu mam lepkie ręce
a koty dostają kurwicy
to pęknięcia w skórze
rzeki i doliny kciuków
moje uda, brzuch nic nie warte do odcięcia
skraplają się
tajemniczym niebieskim płynem
z reklamy podpasek
pełne krwi, lecz nieludzkie
dlaczego ty jesteś podła, skoro mogłabyś płynąć?

 

ja nie oglądam telewizji, a mój dziadek zobaczył pierwszy telewizor w wieku 35 lat
(rozmowa nad malinami)

kiedyś to może
bez wolnych sobót i rządów
trzy dni opijaliśmy nasz pierwszy telefon
zabiliśmy świnię Dusię i daliśmy
dyrektorowi poczty
w Tarłowie
a teraz
teraz nie świętujecie telefonów
nawet nie wiecie kogo
za nie zabiliście.

 

iluzje wielkich pająków

bilbordy wyginają palce wklęśle
wieszając je na głowach jak elektrody
sokrates nie daje się konsumpcji
zapierdala pustym wózkiem po małych płytkach
na ulicę wypełzły marmurowe psy
chcą dopaść sokratesa
a on cieszy się
że przez sekundę zobaczy cały świat
jakby cofnął się na orbitę w google earth
przed nim betonowe koty
łączą się w arsenał
chcą dopaść sokratesa
kulą w łeb przez bruzdy zakręty
cieszą się
przez sekundę zobaczą cały świat

Lena Stachnowicz – urodzona w krakowie, czuje w krakowie

Marta Róża Żak – graficzka i ilustratorka z Warszawy, nauczycielka akademicka na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Obecnie skupia się na tworzeniu ilustracji inspirowanych silnymi emocjami i kolorem.