Katarzyna Szaulińska – Ciało lubi opór: czuje wtedy siłę
More and more and more. Zerwał się strumień, popłynął na fali błękitny trup równo przetykany złotą nitką. Break in Classic, Madame Maksymalizacjo. Patrz jak wchodzę w kobrę.
Czyste piękno rozlewa się po powierzchni oka benzyną, odrasta jak ogon ważki kiedy mrugam.
Jeśli staw nie zdąży mnie w porę objąć, zejdę za tobą na dno, pod dłonią, omszała głowo, taflo złamana kamieniem, smugo pożółkłej werwy. Na temat mojej miednicy mogę powiedzieć tyle, że lejesz w nią wodę i wpuszczasz ryby, które pożrą to wszystko, oddech w oddech. Nie martw się. One się nie dławią. Płyną pod prąd, do źródła, lśnią gładkim metalowym prętem.
Moja dłoń opleciona. Jedna wstążka z tuszu, druga ze stokrotek. A ten gładki paluszek, ten maciupki, od pierścionka z perełkami, co mi zjadło skórki? I kiedy? Zaspałam, obudziłam się inna. Złotko mi się w pierścionku, tym najjaśniej błyszczącym, otwiera, płatek po płatku. Na ziemię spada czarna kuleczka. Toczy się, toczy, nawija kocią sierść, kurz i te wszystkie przyjazne bakterie. Zjada je, potężnieje. Moja dłoń też nagle mocna, nabita. I za kuleczką, a ja za dłonią. To„ja” też jakieś inne, czerwone, wyrobione, jak drożdżowe ciasto. Rozpędzone, goni kuleczkę. Na co mu ona i skąd mi się przyplątał ten zryw wulkaniczny, też całkiem nieswój? Kuleczka żwawo między deski parkietu, bez niej złocisty pierścionek jest rozwarty jak kwiat, też ładnie. Ale coś mi dużemu, czerwonemu każe lecieć za tym ciemnym, małym, między ciemne, ciasne. Może mi wejdzie pod parkiet to drożdżowe ciało, spączkuje między trociny, tam się znajdziemy z kuleczką. A może nie. Może utknięcie, połamany paznokieć, utrata, ogryzanie skórek, pusty, rozwarty kwiat, dłoń opleciona stokrotką, nie moja, nie moja?
Czas łapany po nic. Rzucanie cienia na twarz. Niech znikną inni. Harda, podnosi skronie małpa twojego brzucha. Poranek był miękki i brał mnie znienacka. Krzyk zawracał na lustrze, wzbijał się aż do pięt. Tylko to jest prawdą co ciało produkuje – niosło się po ścianach jak po wnętrzu bębna. Kupię cię za żappsy? A może jedyną walutą jest ciecz?
Jeżeli wszystko jest możliwe, to niech las zapłonie i sam się ugasi, a roznoszący po okolicznych wioskach życie piesek Aslan zapłodni także naszą starą Perłę i niech jej wnętrze rozkwitnie setką pachnących piesków, a każdy z nich w nocy niech przybiera postać żółwia i niesie na swoich plecach Ziemię. O, życie, kluj się w truchle kreta, w dziurze po wyrwanej marchewce, w szparze za uchem, którą wyciekł rozum. Gęste jak dżem dłubany z wnętrza jagodzianki, słodkie poziomką rozgniataną o usta, wciskaną w język, życie, podmień mi wszystkie zęby na złote, oczy na atramentowe, serce na bijące metalicznie w synkopach. Uderz mnie po dupie gałązką na poprawę krążenia, kiedy mi przejdą przez myśl spróchniały konar, ogryzione kości, gówno na plecach moich nieprzyjaciół. Dość. Starczy już zdechłego. Niech się parzą psy, dygocą jajeczka, a z pąków wyłażą liście podobne do ogonów syren i wszystko płonie i gaśnie, płonie i gaśnie, płonie i gaśnie, płonie i gaśnie.
*Teksty powstały w trakcie obozu Pisanie & Ruch organizowanego w Burdągu w lipcu 2026 r. przez Andrzeja Woźniaka i Tomka Gromadkę. Różne zawarte tu słowa zawdzięczam kolektywnemu ciałoumysłowi uczestników i organizatorów wyjazdu, którym z całego serca dziękuję.
Katarzyna Szaulińska (1987 r.) – pisarka, psychiatrka i psychoterapeutka. Autorka nominowanego do Nagrody Literackiej Nike zbioru opowiadań „Czarna ręka zsiadłe mleko” (Filtry, 2022), książek poetyckich „Druga osoba” (Biuro Literackie, 2020) i „Kryptodom” (Biuro Literackie, 2023), który otrzymał nominację do Studenckiej Nagrody Literackiej Z BUTA dla najlepszej zaangażowanej książki roku. Laureatka Nagrody Głównej w III edycji Konkursu Dramaturgicznego im. Tadeusza Różewicza za dramat „Kret/Mara”. Twórczyni scenariusza komiksu o depresji „Czarne fale” i monodramu „Córcia” wystawianego w Teatrze WARSawy. Zbiory angielskich tłumaczeń jej wierszy autorstwa Marka Tardiego zostały wydane w USA w chapbooku “Faith in Strangers” (Toad Press/Veliz Press, 2021) i antologii “Viscera: Eight Voices from Poland” (Litmus Press, 2024). Hiszpańskie tłumaczenie opowiadania „Kasztanek” autorstwa Katarzyny Mołoniewicz i Abela Murcii ukazało się w antologii “Animales de razas pequeñas” (La Caja Books, 2025). Urodziła się w Kołobrzegu, mieszka w Warszawie.
Julia Kruszyńska projektantka, ilustratorka, malarka. Między Sztokholmem a Bydgoszczą. W 2020 roku ukończyła projektowanie graficzne na ASP we Wrocławiu. Ilustracje: @seariousworld