Logo Tlenu Literackiego

Występujący

w stanie wolnym

w powietrzu

Ilustracja do tekstu
Ilustracja: Maia Grotowska

Ewelina Figarska – TO NIE HOTEL-MOTEL. TO HOTEL-WYTWÓRNIA. TO NISZCZARKA PAPIERÓW

Patrzę na wodę w butelce. Wodę z mojego jeziora. Wodę, za którą teraz będę musiała zapłacić. Wyobrażam sobie, że od teraz wszystko będzie dużo lepiej. Nie wiem, dlaczego tak myślę. Coś w mojej głowie prowadzi mnie do uśmiechniętych ludzi, do chleba i soli. Być może ktoś chce mnie gdzieś przywitać. Od teraz wszystko jest już dużo lepiej. Myślę chwilę o spiralnych kształtach: na przykład o spiralnych schodach. I znowu myślę to zdanie: od teraz wszystko jest już o wiele lepiej. To wielkie zdanie pojawia się jak neon, kiedy tylko zamknę oczy. Świeci mi w oczy i twarz pod powiekami. A więc stałam się posiadaczką neonu: od teraz wszystko będzie już o wiele lepiej. Z szumów w głowie nic nie wynika. Neon wisi zawieszony kolejną godzinę. Nie ma żadnych gwizdów. Pustka.

Z ciemności przechodzę w jasność. Podejrzewałam, że tak właśnie będzie. Z nieba sypie się deszcz. Spadają krople wody. Niegeometryczna postać ciągnie mnie za rękę. Wypycha mnie na coś w kształcie prostokąta. To chyba dziedziniec. Podaje mi butelki. Ma cały stos butelek. Neon pod powiekami mówi do mnie: od teraz wszystko będzie już o wiele lepiej. Chyba zostałam zatrudniona przy łapaniu wody z nieba. Siedzę z butelką i łapię krople. Mam do napełnienia cztery tysiące butelek. Znam się na drobnych odległościach i szumach. Być może to moja wymarzona praca. Nie mówię niegeometrycznej postaci o niczym z mojej głowy. Mam taki regulamin. Nie mówić zbyt wiele o sobie w miejscu pracy. Jest przydatny i się sprawdza. Dostaję szczegółowy harmonogram. Na każdą kroplę przypada jedna niecała sekunda. To ma sens. Będę rozliczana z każdej kropli. To też ma sens. Następnie muszę opanować kroki i oddechy. Jest ścisła reguła zbierania kropel. Na każdą kroplę przypada dziewięćdziesiąt setnych sekundy, a kroki powinny płynnie przechodzić jeden w drugi na sekundę. Jednakże, kroki powinny być zmienne. Sposobów kroczenia jest cztery. Niby nie dużo. Jestem jeszcze dobrej myśli. Słucham dalej. Krok zwyczajny o szerokości dwudziestu siedmiu cali. Krok mały, to dwanaście cali. Krok podwojony, to taki jak zwyczajny, ale następuje zmienny takt. To krok o połowę szybszy. Krok ukośny, to taki sam jak zwyczajny, ale noga musi być stawiana ukośnie. A druga ma być za nią pociągnięta. To taki krok wykończenia, wtedy powinno się zacząć od nowa i po czterech minutach ma się już cztery krople. Zaczyna się od początku. Dobrze, dam sobie z tym radę. Należy się przesuwać na dziedzińcu do przodu z butelką. Chodząc wytwarza się prąd. Mają pod płytami dziedzińca takie elektryczne panele. I przy okazji prąd uruchamia niszczarkę papieru. Po trzydziestu kwadratach dziedzińca, należy zejść po schodach do dołu. Tam stoją niszczarki papieru i po wstępnej segregacji kolorystycznej, należy włożyć papier w odpowiednie miejsca. Prądu powinno starczyć na trzydzieści kartek. Bo o ile na jedną sekundę przypada jedna kropla i jeden krok, to na jedną kartkę papieru do zniszczenia przypada jeden kwadrat dziedzińca. To ma sens. Zaczynam od razu. Jeszcze kwestie oddechów. I tu sprawa się komplikuje. Bo jest cięcie kosztów i normalnie przypadał jeden oddech na jedną sekundę, na jeden krok, na jedną kroplę. A teraz jest to pół oddechu. Jeden duży oddech należy wziąć dopiero po jednym kwadracie dziedzińca. Trochę jak w pływaniu. Pływałam trochę w jeziorze. Dam sobie radę.

Jestem dobra w drobnych odległościach, szumach, znam się na wodzie i muszlach. Umiem wiercić dziury i wytwarzać czekoladę, szyć płaszcze przeciw kwaśnym deszczom. Nauczę się zbierać wodę do butelki, nauczę się pół oddechów i kroków, które wytworzą prąd do przemielenia papierów. Zastanawiam się tylko, czy dobrze mi to zrobi. Najbardziej martwi mnie niszczenie papieru. Nie wiem, co jest napisane na tych kartkach, ani nie wiem, co powstanie z papierowej pulpy. Zamykam oczy, a tam świeci na mnie neon: od teraz wszystko będzie już dobrze. Nie chciałabym zniszczyć świecącego neonu ze swojej głowy. Szumy stają się gęste. Ich też nie da się zniszczyć. Nikt nie może usunąć nic z mojej głowy. Dziwne, że wszyscy mogą tam coś dodać.

Ewelina Figarska  – artystka interdyscyplinarna, poetka. Studentka wydziału reżyserii dramatu AST w Krakowie, absolwentka ASP w Łodzi.

Maia Grotowska – graficzka. w dni powszednie łamie magazyn wnętrzarski. w czasie wolnym mizia pieski, czasem rysuje.