Dominika Dobranowska – Dramat w jednym miauknięciu
Michał
Moje imię to Merkury, jestem złodziejem, a rzemiosło moje polega na kradzieży czasu. Dzień mój trwa dłużej niż rok cały. Mogę latać wszędzie w moich skrzydlatych sandałach, a pod koniec czasu okazuje się, że sandały te leżą nierozpakowane w pudełku na dnie szafy.
Ona
Nie jestem co do ciebie przekonana. Mam dziwne przeczucie, że jeśli poznamy się lepiej, ja Ciebie pokocham, a Ty mnie nie. Będę cierpieć jak zawsze, gdy patrzę na mężczyznę cały dzień, a nasze spojrzenia nie spotykają się ni razu. Ale jeszcze Cię nie kocham, na razie nawet na ciebie nie p a t r z ę, tylko rzucam gałką oczną od czasu do czasu, a ona odbija się od ciebie niczym kauczuk i powraca do mojego oczodołu. Nie mogę jednak zaprzeczyć, interesujesz mnie, ale wolę nie rozmawiać z Tobą zbyt długo, wolę zachować moją samotność i oszczędzić sobie bólu. Bo nawet jeśli odwzajemniłbyś moją miłość, czy nie przyniosłoby to jeszcze więcej udręki niż odrzucenie? Nie wiem, nikt mnie nigdy nie pokochał, boję i wstydzę się przekonać.
Michał
Cały płonę. Mam kobiece ciało, które wyrzeźbił pewien artysta z Milo1, mam na imię Wenus. Ogniste języki liżą moje piersi i łydki, po karku i między udami płyną strumienie potu. Wchodzę w dół i schodzę w górę. Patrząc w niebo spuszczam oczy. Będąc sierotą, zostałem symbolem seksu.
Ona
Zaczynam chorować. Tracę apetyt, cierpię na bezsenność. W mrocznych otchłaniach przedsnu kreują się w mojej głowie wizje, wszystkie dotyczą Ciebie. Jestem po nich tak pobudzona, że nie mogę zasnąć przez pół nocy. Nawet Hypnos mnie nie kocha! Rano wstaję i do wieczora czekam na wiadomość od Ciebie. Jeśli żaden gołąb pocztowy nie zastuka w szybę mojego okna, czuję nieznośny ścisk w żołądku. Jeśli natomiast zastuka, muszę wziąć parę głębokich wdechów, aby nie zemdleć z podniecenia. Po odczytaniu wiadomości jednak pozostaje we mnie jedynie gorycz rozczarowania i łzy bezsilności. Wracam do punktu wyjścia. Z rozpaczy zaczynam chorować. Tracę apetyt, cierpię na bezsenność. Nawet Hypnos mnie nie kocha.
Michał
Jestem morzem, ciągłym ruchem i zmianą, a jednak miotam się nieustannie w tym samym zbiorniku świata. Jeśli wsłuchasz się w moje odgłosy, usłyszysz najprzyjemniejszy dźwięk świata – ciche bulgotanie. Uważaj, żebyś nie zasłuchała się w to mruczenie na śmierć. Mam też jedną kochankę. Jest najkrąglejsza, najbielsza i najpiękniejsza ze wszystkich kobiet. To ona jaśnieje i pląsa dla mnie w najciemniejsze noce.
Ona
Ona nosiła niebieski muślin,
Pam, pam, pam,
Bardziej niebieskie niż muślin były jej oczy,
Pam, pam, pam,
Michał mnie pocałował,
Pam, pam, pam,
Mój pierwszy pocałunek w życiu,
Pam, pam, pam,
Bardziej miękki niż satyna był jej uśmiech,
Pam, pam, pam…
Michał
To prawda, że Mars jest czerwoną planetą. Płonie dziś jasno na niebie. Wszystkie istoty wypełzają z lasu wpatrzone w jego czerwone światło. I Ty wypełzasz, łatwo jest Cię zahipnotyzować.
Ona
Zdaje się, że straciłam tyle czasu. Jakby w rok stało się mniej, niż tego jednego dnia. Zaczynam myśleć, że coś jest ze mną nie tak. Bo jakiś defekt musi istnieć albo we mnie, albo w Tobie. Ty jesteś bez zarzutu, przekonałam się o tym dobrze. Więc coś ze mną musi być nie tak. Ten pocałunek musiał sprawić, że przekonałeś się o tym i porzuciłeś mnie na pastwę oczekiwania. Ja jestem jednak burzliwa i zniecierpliwiona, odciągasz mnie od wszystkiego, co przyziemne, by unieść na parę chwil poza atmosferę ziemską, po czym porzucić, a ja przyciągana grawitacją, zaliczam spektakularny upadek. Czy ktoś poza mną widzi co się dzieje? Boję się, że tak. Wstydzę się.
Michał
Gdzieś między moim piątym żebrem z lewej strony a pępkiem, od kilkuset lat, toczy się nieprzerwanie astronomiczna burza. Próbowałem ją uspokoić, ale wciąż, gdy tylko się rozbieram i staję przed lustrem, to widzę tę wielką czerwoną plamę na moim ciele. Wiem, że Cię to fascynuje, nie wkładaj jednak palców w jej środek, może Cię zaboleć.
Ona
Czy to prawda? Czy na pewno się nie przesłyszałam? Czy właśnie powiedziałeś mi, że mnie kochasz? Czy objąłeś mnie, składając pocałunki na mym licu, mówiąc, że jestem piękna? To przecież dziwne, wręcz śmieszne! Teraz na mnie patrzysz, a ja czując Twój wzrok na mojej twarzy, nie mogę się powstrzymać przed śmiechem. Tak długo czekałam na ten moment, chora z miłości, a cała ta miłość zdaje się ulatniać przez mój pępek, z każdym kolejnym „kocham Cię”. Czy naprawdę umiem miłować jedynie wówczas, gdy jest to miłość nieodwzajemniona? Chyba najmocniej kochałabym tego, który naplułby mi w twarz.
Michał
Jestem najlżejszy, unoszę się ponad wszelkimi karłami tego świata, mogę chodzić po wodzie. Otaczają mnie odłamki lodu i skał, trzymają się mnie kurczowo. Nikt nie widzi mnie, a jedynie moją zimną, lodową otoczkę. To z niej właśnie jestem znany, przyćmiewa mnie. To w niej można się zakochać.
Ona
Och! Och! Jakież to wspaniałe! Jak cały świat jest piękniejszy, gdy jestem zakochana! Jak wszystko wokół jest jednocześnie szare i bezpłciowe, w porównaniu do Ciebie! Jak wspaniale móc pełnoprawnie, zarówno formalnie, jak i faktycznie, poczuć się czyjąś! Jak mogłam wcześniej żyć bez miłości? Jak mogłam sądzić, że cokolwiek jest istotne w życiu, zanim zostałam pokochana, i sama pokochałam? Jak mogłam wcześniej być kobietą, skoro bez Ciebie czułam się zupełnie bezpłciowo? Dlaczego ktokolwiek kiedykolwiek postanowił cokolwiek cenić ponad miłość? Dlaczego ktoś miałby ją odrzucać dobrowolnie na rzecz produktywności? Och! Jak mi przykro, jak głęboko współczuję wszystkim, którzy nigdy nie kochali lub kochali niewystarczająco silnie, by żyć miłością i niczym więcej.
Michał
Och! Jak mój kręgosłup jest skrzywiony od zarania dziejów, och! Nie mogę się wyprostować, mój kręgosłup doszczętnie pokrył się lodem, zamarzł i nie mogę naoliwić żadnego kręgu ruchem. Nie mam wyboru, muszę trwać w bezruchu, wciąż trwać. Mogę jedynie unieść wzrok ku górze i powtarzać wciąż 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27, 27. To jest moja mantra transcendentalna, mój kosmos zwiera się w tej liczbie.
Ona
Och… jasne, możemy porozmawiać później… Wcale nie jest tak, że moim jedynym pragnieniem jest wejście pod twoją skórę przez pępek i pozostanie tam na całą wieczność. Wcale nie pragnę zjednoczyć się z Tobą, jak w tej platońskiej przypowieści o drugiej, zagubionej połówce… Wcale nie chcę patrzeć i słuchać tylko Ciebie, zatracając samą siebie i cały świat wokół… Wcale nie… Tak, oczywiście, potrzebujesz czasem samotności. Jasne, wyrażasz swoją miłość w nieco odmienny od mojego sposób. Tak, tak, kochasz mnie nadal, kochasz mnie tak samo jak ja Ciebie, a gdy mówię, że ja Cię kocham mocniej, to ty milczysz, bo przecież kochasz mnie tak samo… Tak, gdy idziemy ramię w ramię, rozglądasz się dookoła, nie zwracając na mnie uwagi, bo chcesz być obecny… Tak, rozumiem, to dobrze, że tak robisz, to w porządku, nie ma problemu. Do pełni szczęścia brakuje mi jedynie tego, abyś mnie opluł.
Michał
Nie mogę otworzyć oczu. Mój własny wiatr jest dla mnie zbyt silny. Rozwiewa włosy, wyrywa rzęsy, wgniata skórę. Wyglądam, jakby mnie ktoś pobił, a to tylko wiatr… Nie mogę otworzyć oczu. Nie panuję nad tymi wszystkimi prądami i wichurami, które tworzę. To dzieje się samo. Wystarczy, że kichnę, a cały świat rozpada się na kawałki.
Ona
Próbuję umyć dłonie, ale mydło zdaje się być bliższe masłu. Zostawia na moich dłoniach oleistą powłokę, wobec której woda jest bezskuteczna. Próbuję umyć się cała, oczyścić, ale woda jest lodowata i nie mogę się w niej zanurzyć. W końcu się przemagam, wchodzę do wody, ale to na nic, woda też jest oleista, a na jej lodowatej powierzchni unosi się tłuszcz. Jest mi źle, ale nie umiem się od tego uwolnić. Wciąż próbuję się oczyścić, raz nacierając się mydłem, raz nurkując w wodzie. Ale to na nic. Miłość osadza się na mojej skórze jak olej i przenika ją do moich trzewi. Chyba jednak najlepszym sposobem na oczyszczenie jest kichanie.
Michał
APSIK!
Ona
APSIK!
Razem
APSIK!
1 Autorem rzeźby Wenus z Milo jest prawdopodobnie Aleksandros z Antiochii lub Agesandros z Rodos. Żaden z nich nie pochodził z Milo, jednak autorka zdecydowała się na ten zabieg ze względów artystycznych.
**Ilustracja jest dostępna jako tatuaż do wykonania u jej autorki
Dominika Dobranowska (2006) – studentka prawa i sztuki pisania na Uniwersytecie Warszawskim. Jej przygoda z publikacjami zaczyna się wraz z tą pracą, choć od zawsze pisała teksty przeróżnej treści do szuflady i na licealne konkursy literackie. Jest miłośniczką krzyżówek, literatury feministycznej i podróży.
Mania – osoba tatuatorska @cutefuji11