Alicja Łaska – trzy wiersze
Miło-szzzzumi
Nie będę nim. Moje pióro nie jest wieczne, moje biurko wyświetla hologramy piosenkarzy zagranicznych, mój fotel ma napęd silnikowy i wyrzuca mnie w powietrze, kiedy zatnę się w pół słowa. Moja literówka to grzech, moja literówka zjada głowę szklanej lalce. Szklane lalki mają swoje hologramy, nie zastanawiają się nad tym skąd pochodzą, znają sekret swojego well-being.
Ja używam pióra, które nie jest wieczne i gryzę je na czarną godzinę. Dochodzi pierwsza. Widzę podlewanie ulicznych kwiatów przez tekturowe okiennice, strumienie wylewają się na szyny, powodują zwarcie. Nic nie wyświetla się poprawnie, zakłócone łodygi zamieniają się w pień drzewa. Czerwony pień drzewa pośrodku miasta.
Wieża, którą zostawiłeś.
624 kcal
Praczka
Kiedy przypinasz spinacze do giętkiej skóry, pojawia się ona. Kolorowa, o piskliwym głosie. Nie za bardzo wie, kogo nakarmić. Mruży oczy od słońca, nie pomyślała o zasłonach. W górze mąki i ciasta unoszą się pasmami śnieżnych rycerzy. Boi się je zdmuchnąć. Naturalnie, że się boi. Dzieci ulepiła z cukru.
263 kcal
Nocami na krawężniku
Wszystko zależy od tego, jak zadasz pytanie. Jaka teoria pozwoli ci wyjaśnić, czemu się nie zjawili, czemu nie zawołali. Masz obraz, który niesiesz przez stare miasto z dumą skrupulatnego urzędnika. Wiesz, co zawisło w treści, ale nie rozpoznajesz tych drzazg, które wykrzywiają twoje imię. Ile nazw przybrałaś, by stać się ciałem, które zapadnięte siedzi tak, by nie było widać łokci. Ile włosków przycięłaś, by nie wydało się, z kim chowałaś się po kątach. A oni czekają i mają stosy czarnych herbat, których nikt nie dopija i nie rusza, bo dotykać tego, co zostało na ściankach, to dać się wessać zamkniętym wizytom, zataczaniu kół
metalem bez żadnego większego celu niż próby zatuszowania. Tusz potrafi nakarmić bardziej niż krew a nasza toczy się po dwuczłonowej scenie. Nie ma objęć, w które się spada, nie ma koloru, który przyjmuje pomiędzy. Jaki eksperyment może udowodnić to, że kategoria nigdy nie istniała i wychylaliśmy wklęsłe policzki spod sterty koców, szukając dalej. A ile rogów podarłaś ze wstydu i ile wód, po których wodziłaś palcem tak naprawdę cię przyjęło? Teraz
leżysz spokojnie, unosząc się na tej warstwie jeziora, o której myślałaś, że stanowi przeszkodę. Przesuwasz ramionami wzdłuż pulsującego ciała i usilnie próbujesz przybrać postać anioła – tylko formę zmieniłaś na płynną.
Gdyby ktoś złapał cię za kostkę i pociągnął w dół, dopiero wtedy zobaczyłabyś jak ceniłaś czas wyznaczony i szczelny. I chciałabyś powielić tego anioła, który znika, kiedy ramiona opadają w dół. Anioły toną, gdy zapominasz o tym, że zdmuchnięte liście nie błagają o to, by utrzymać się na powierzchni.
1374 kcal
Alicja Łaska – ukończyła II stopień szkoły muzycznej w klasie skrzypiec oraz filologię francuską na Uniwersytecie Wrocławskim. Finalistka programu mentoringowego Translatorium i konkursu Tłumacze na e-start. Interesują ją w szczególności poematy prozą. Absolwentka Studium Literacko-Artystycznego (SLA) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uczestniczyła w akcji Wiersze na Murach zainicjowanej przez Michała Zabłockiego. Publikowała m.in. w magazynie Zakład, na stronie Wydawnictwa J oraz w magazynie Fugamag. Uwielbia siedzieć po turecku.
Julia Kot – Julia „Atomos” Kot – kocham Bieliznę (zespół), jugosłowiańską muzykę i polskie kino offowe. Robię komiksy z kotami słuchającymi Świetlików i Jacka Skubikowskiego. Moje ulubione miasto to Radom (jestem z Kobyłki). Koty: @atomosmp4 Teledyski do dobrej muzyki: @atomosfoto