Adrianna Jaworska – pięć wierszy
wojny automonologiczne
rzecz dzieje się nad zlewem
podnoszę szczotkę do ucha
nieprzecedzona
flegma po zupie aplikacji
słyszę znajome imię
lewa pierś to ta zła prawa dobra
tak podobno mają dzieciątka
bez dostępu do kolejnych wcieleń
że ma tyle niewidzialnych kopii
pępowina po czasie
zmienia miejsce
nosi się na szyi
nazwijmy lojalnościową
wystygamy przypominając czułe
dla każdego kto tam nie mieszkał
kierunek klątwy do środka
jak przyjemnie powtórzyć cudze ruchem własnych ust
sikorcze kończy się na powiekach szamocząc
ubiór w szafie mruczy
jeszcze długo będą nas nosić
wypisać z krążenia
czy to już
mus decyzji od księżyca do księżyca
linie kolejowe wyznaczają drogę
coś musi wyznaczać
dom puchnie
dziedziczenie nici z firan
pierwszy pochówek odgrodził od koronek
światłoczułe ściany odtwarzają gesty
wkładamy sobie do ust wspólne sztućce
między posiłkami zagryzamy pościele
sklepienie kolebkowe
namiot wyrasta z żeber jadalnianych stołów
sufit tłumaczy się z makrokosmosu
kakofonię rozmów zazwyczaj tłumi warstwa koców
wyryję paznokciem tu byłam
o kruchtę jest teraz trudniej
bezwonność znaczy nie jesteś stąd
nie pamiętam po co tu przyszłam
po wyjściu rusztowania zostają
przy swoich przypuszczeniach
asfalt wywołuje zeszłoroczne ślady
wzmocnienie światła tak żeby ktoś zobaczył
prześwietlenie
zarumienić się
gorąco złożyć
gorąco oddać
mini kiwi
lampkę w samochodzie wolno zapalać
w celu rozpoznania twarzy osoby
z którą będę później milczeć
pozostałe przypadki wymagają zgody
minus pięciu dioptrii do zmierzchu
od przyszłego tygodnia niedbalstwo uznaję
za metodę przechowywania uwierającego
współudział w starzeniu zaczyna się
kiedy patrzymy na siebie z cudzej pamięci
mini kiwi pozostaje owocem zdrobniałym
tak jak nakazał mu język nie przewidując wzrostu
każdy ma obowiązek zgubić własne imię
przynajmniej raz, żeby mogło wrócić jak talizman
znaleziony w kieszeni drugiego
każdy przejmie przynajmniej jedno nieużywane spojrzenie
skórka
spod jej dłoni nożyk obiera kwaśne
słodkie zaplata spiralnie
ślina ostrzega chwiejące zęby
nie wyczerpałyśmy jeszcze rozmowy tej samej od początku
zdania przebija przez tętna
to jest rzeczka mleczna
od piersi starutkiej do pępka
poranna niebieskość ognia na skroniach
mrużenie kocie szeroko otwarte na zdziwienie
najbardziej smakuje posiłek gotowany na żywym
z ciepła rąk wydrążona
przymuszasz do odtwarzania
Adrianna Jaworska – pracuje z przedmiotami, obrazami i słowami. Sprawdza, co się stanie, gdy odmówią swoim oczywistym funkcjom. Ukończyła Animację i Film Eksperymentalny na UAP. Interesuje ją poetyka rzeczy, ich biografie oraz kosmogonie dzieciństwa, w których świat dopiero negocjuje swoje nazwy.
Aleksandra Klóska – ilustratorka, projektantka graficzna i artystka audiowizualna. Absolwentka grafiki na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Autorka książki artystycznej „Obłędność”, która prezentuje jej teksty poetyckie w eksperymentalnej, przetworzonej graficznie formie i glitchowej estetyce. Jej ilustracje orbitują wokół tematyki wspomnień, melancholii, nostalgii czy pamięci. Artystka wykorzystuje ciało i jego zniekształcenia jako metafory relacji międzyludzkich oraz ich efemeryczności. W twórczości interesują ją zjawisko błędu, post-digitalism i glitch art. Regularnie uczestniczy w wystawach w kraju i za granicą. Mieszka i pracuje w Poznaniu.