Maja Kulczycka – pięć wierszy
kiełkowanie
nie umiała kiełkować porywał ją do tańca
byle jaki podmuch nieszczelnej framugi
miała więzi – splątane sznurówki
jak sieci neuronów szurały po krawędziach
kostki brukowej wydeptywały szlaki
tureckim dywanom w mieszkaniach na wynajem
nie zna kroków w rytmie brzękającego szkła
wolałaby przełykać je cicho i bezboleśnie
jak różaniec babci w kościele
wolałaby odpowiadać jak windows formułą
w stronę beznamiętnego echa
anonimowych gałek ocznych
i nie pytać wcale czy może pomóc
lepiej i więcej
zadowolenie z usługi:
wybierz liczbę gwiazdek
nie zasługiwała na zmartwychwstanie
nikt jej nie przypiął tej łatki to siedziało
głęboko jak sól pod zimową podeszwą
tuman kurzu wewnątrz piwnicy bez okien
to ją chroniło jak osierdzie i opłucna
mogła obrastać w nowe rejestry interpretacji
rozłupane nierównym ciosem przed zapomniało o po
kim była a czego chciała — nieprzecinające się
linie równoległe w zeszycie do geometrii
definicja cnót niewieścich rozmywa się
wraz z freskiem nagich kobiet u szczytu
chrześcijańskich kaplic
nic nikomu nie była winna
21. obraz
kryje w sobie odnawialne źródła energii spalinowej
zna się na magicznych sztuczkach więc to nie jest
wyzwanie tłumaczyć sąsiadom że ten nieekologiczny
zapach to resztki po przeterminowanym mleku
pozostałości uśmiechniętych krów na łańcuchu
w klatkach mniejszych niż pokoje na wynajem
nie boi się matki ani artykułów o zawodowym wypaleniu
jest jak ta krowa nie zaznała wolności ani słowa ani w portfelu
póki starczy na płatki z mlekiem na bilet w tramwaju na czynsz
łańcuch na szyi jest długi nie pozostawia odparzeń
póki na klatce schodowej nie wywieszą że praca
mechaniczna już się nie sprzedaje powoduje nowotwory
łańcuch na szyi do snu otula ciaśniej i bezpieczniej
nie jest hydrą nie patrz na jej rany
kiedy odwrócono talię kart nie wiedziała
jak przekazać że wcale nie jest hydrą jej rany
to żadne pole do popisu dla rodzących
bez bólu prostych i drobnych jak wykałaczki impulsów
w poprzednim wcieleniu rozbłysła bladą iskrą
na nieboskłonie otaczał ją ramieniem
gwiazdozbiór oriona dlaczego więc teraz impas
tasuje żongluje przerzuca ostre krawędzie
asów w rękawie i dziewiątek na urodzaj
choć powinna pielęgnować w sobie to światło
nocą ale gdzieś zgubiono
gdzieś zgubiono poprzedni biogram i na pytanie
skąd przybyła musi objaśniać że horoskop w centrum
oriona czeka na fortunne ułożenie gwiazd
tasuje raz jeszcze
życie 10/10
byłaś czterolistną koniczyną
wśród chwastów na polu
złotą owcą
urodziłaś się jako szczęśliwy noworodek
pod najjaśniejszą gwiazdą
miary twojego uprzywilejowania
nie da się wykazać w skali apgar
ani w liczbie dodatkowych zajęć dla uczniów
z czerwonym paskiem
jeśli zapomnisz o swoim szczęściu
popatrz na dzieci z podwórka
w jednych jeansach na sezon
ich rodziców z kredytem na trzydzieści lat
etatem rozłożonym na nocne zmiany
i
pamiętaj że dali ci wszystko
od grawerowanej biblii po elektryczną hulajnogę
twoich cząsteczek DNA nie da się wycenić pod zastaw
Maja Kulczycka – studentka psychologii na UŚ, miłośniczka kawy i Kate Bush. Jeśli akurat nie ślęczy nad magisterką, prawdopodobnie pisze wiersze lub spaceruje z psem. Pochodzi z Żar, mieszka w Katowicach.
Małgorzata Raczyńska – urodzona w 2000 roku. Z zawodu graficzka, z zamiłowania rysowniczka i pisarka. Uwielbia kulturę popularną i sztukę. Posiada za dużo farb i kredek.
instagram: ma.ra.illustration