Logo Tlenu Literackiego

Występujący

w stanie wolnym

w powietrzu

Janika Läänemets – wiersze (tłum. Przemysław Podleśny)

gorączka

 

mama mówiła że raz jako szkrab
spytała babcię skąd się biorą dzieci
babcia się żachnęła że w fabryce robią
ale mamie było mało drążyła dalej
ale mamo a skąd oni biorą skórę
mam rozpalone czoło
leżę krzyżując ręce
w starej żeliwnej wannie w ogrodzie
oglądam wielkie bladobure chmury wczesnej zimy
myślę o fabryce w której są składane dzieci
o długich pustych korytarzach
o buczeniu lamp ze światłem dziennym o rurach odpływowych
myślę o skórze
o miękkiej pachnącej mlekiem skórce dziecka
o własnych zrogowaciałych kolanach zadrapanych przedramionach
o niepokoju niemającym jeszcze nazwy
lecz już drażniącym w dotyku
obdzieram się w myślach ze skóry
odnoszę ją do fabryki
państwo wybaczą że przeszkadzam
chyba przez przypadek dostała mi się cudza
podmuch donosi do nosa zapach chloru
brudnobiałe ściany coraz mocniej się zsuwają
czuję nawet przez kurtkę i sweter
jak obca skóra dokoła mnie płonie

 

*

pijemy plenną ciszę
granatowych nocy
jak wino z czarnych porzeczek
padamy w odświętnych ubraniach
na wilgotną trawę
śmiejemy się do rozpuku
obok rozbujanych badyli
mgła skrywa nas
od bezsennych oczu
ocieramy policzki o glebę
ryjemy w sobie
paznokciami językami
nory z pramroku
aż ręce osłabną
i wargi spękają
aż zapomnimy wieczór
i poranek
niebosiężne drzwi
i świece
które nie dają ciepła
to, że istnieje słuszne
i niesłuszne
że jesteśmy z tej samej gliny
lecz do siebie nie pasujemy
czy ty też wierzysz
że tylko nieszczęśliwi
mogą być błogosławieni
głos ci się trzęsie
nie odpowiadam
czuję znienacka w ustach
smak spleśniałego chleba
mgła rzednie
wyczerpana oddechami
na wschodzie już się rozwidnia
chłód czmycha
z powrotem do brzuchów
budzimy się od dudniących
jak pusta studnia
klangorów żurawi
na białych bluzkach
bordowe plamy
łydki w bąblach od komarów
od nas krzyżyki na drogę

 

*

czas się wypiętrza na parapetach skrzydełkami nocnych motyli
wertuję obcojęzyczne księgi jak swoje minione żywoty
opuszki palców mam czarne jak węgiel
popielate światło pachnie tak samo
jak tamtego lata przed burzą w ruinach kościoła
snułyśmy się cały dzień we dwie
dzikie róże odrapały nam łydki
od śmiechu i upału kręciło nam się w głowach
obiecałaś, że na zawsze zapamiętasz każdy szczegół
zarośnięty pokrzywami ołtarz
zbyt błękitne niebo
moje ręce i zęby
język i –
ja pamiętam tylko twoją obietnicę
piorun i zapach pożaru sprzed stuleci
ciemne palce
wyciągają się po zżółkłe liście
sypią się na podłogę w ciężki pył koloru nocy

 

*

cieszyć się żyjącym drzewem
pod poduszką dłoni
czuć znajomy puls
w opuszkach palców
wierzyć w ponowne spotkanie
w zjednoczenie
że kiedyś może też moja
skóra przeschnie w korę wierzby
kość stężeje w wapień
krew stanie się krynicą
południowy powiew tchu
zerwie się wichurą
i powróci w to miejsce

 

xx

prababcia biega
w niebieskiej sukience
pod błękitnym niebem samarkandy
miasta turkusowych kopuł i lazurowych arkad
na kamienistych uliczkach
gra z miejscowymi chłopakami w piłkę
za piłkę arbuz
wokół głów bzyczą nimbusy much
palce stóp powybijane
powietrze gęste od zbutwiałej woni karminowego miąższu

babcia siedzi
wraz z siostrą
w powojennej rydze
na klatce schodowej bloku
ich twarze zasłaniają maski z naleśników
usta i oczy wygryzione
żołądki skręcone od śmiechu
w uszach boleśnie pulsują cierpkie słowa prababci
czy ja was nie uczyłam
że jedzeniem nie wolno się bawić

mama płacze
nad zupą zacierkową w przedszkolu
we włosach ma olbrzymie śnieżnobiałe kokardy
drobne piąstki podrapane pazurkami
obok potężna postać przedszkolanki
ma być zjedzone do czysta
jest słoneczny dzień majowy
gdzieś w środku lat sześćdziesiątych
gdzieś ktoś słucha bitelsów
gdzieś ktoś podbija kosmos

stoję stelepana
w parku przy starej szkole
przesiąknięta deszczem świętojańskim
ostatniego lata
świeżo zaczętego stulecia
pałaszuję lody z papierka z pingwinem
drętwieje mi język
estrada i huśtawka i światło ogniska
stopione w jeden pełgający półmrok
wśród gwaru gniewny pomruk nowego milenium

Janika Läänemets (ur. 1990) poetka i krytyczka literatury, absolwentka Uniwersytetu w Tartu. Opublikowała tomy poezji „Vihma ja kurbuse maja” (2022) oraz „Linnupetja” (2024). W 2024 otrzymała nagrodę roczną czasopisma młodoliterackiego „Värske rõhk” za publikowaną na jego łamach poezję. Za wiersz „vahel on siin nii vaikne…” („czasem jest tu tak cicho…”) wyróżniona w 2025 r. nagrodą im. Juhana Liiva. Mieszka w leśnym zaciszu we wschodniej Estonii.

Przemysław Podleśny (ur. 1999) absolwent ugrofinistyki na Uniwersytecie w Tartu, student kierunku przekładoznawstwo literacko-kulturowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tłumaczy najczęściej wiersze z języków Europy Środkowej oraz Wschodniej. Przedstawienie w Polsce poezji autorów ugrofińskich, zwłaszcza estońskich, uważa za swoją misję (facebook: Bieryktonni).

Krzysztof Urbanik – tworzy dźwięki, obrazy i tekst. Zarabia na życie klikając w komputer.