Logo Tlenu Literackiego

Występujący

w stanie wolnym

w powietrzu

Ilustracja do tekstu
Ilustracja: Paulina Radoń

Jaga Czeska-Kosiba – opowiadanie

Trudny wiek

Dziewczyny wchodzące w trudny wiek żują gumy i przestają uśmiechać się do swoich babć. Te mówią im, że muchy lecą do miodu, a nie do octu, ale jak grochem o ścianę. Trudny wiek rządzi się swoimi prawami, słodkie wnuczki przepoczwarzają się w umalowane potworki, ku rozpaczy członków rodziny, kadry nauczycielskiej i przedstawicieli władzy. Biegają po ulicach i sieją zamęt, burzą porządek świata, w którym nie ma miejsca na grymasy, niedojadanie obiadu i gołe brzuchy.

            Ostatnie doniesienia mówią o grupach nastolatek, uzależnionych od bodźców do tego stopnia, że gromadzą się w okolicach galerii handlowych, by w morzu agresywnych dźwięków i zapachów wreszcie ukoić udręczony ciszą układ nerwowy – i zasnąć. Leżą na rozłożonych, czarnych bluzach w przejściach podziemnych, w okolicach ruchomych schodów i pod reklamami McDonalda, do złudzenia przypominając kobiety z Amfisy na obrazie Lawrence’a Alma-Tademy albo stado wędrownych ptaków, które opadło z sił. Wokół nie ma jednak wielu przyjaznych twarzy, przechodnie nie kryją irytacji, kto to widział, pomiędzy ciałami kluczyć do marketu. Dziewczyny w trudnym wieku są jak wyrzut sumienia, dowód na zbiorową porażkę. Mają długie paznokcie, nie chcą zmywać naczyń ani przyszywać guzików do koszul swoich braci, która dziś jeszcze potrafi dygnąć? Nie wiadomo, kto miał je tego nauczyć, odpowiedzialność rozmywa się pomiędzy dom i szkołę, te guziki to chyba jednak w domu.

            A one, uśpione światłem i hałasem, śnią wspomnienia swoich babć. Są w nich polne drogi, pijani mężczyźni, dym z ogniska, krzywy bruk i strach przed samotnością. Są uśmiechy, do bólu zastygnięte na twarzach. Jest dużo dzieci i małych zwierząt, płochliwych i czujnych. Są spracowane dłonie i długie włosy. Ich sny przenikają się, poliestrowe bluzy z Temu zaczynają iskrzyć, komuś zapachniało burzą. Burza? W listopadzie? Wśród przechodniów rozchodzi się plotka – to nie czarne ubrania, tylko pióra. Tego jeszcze brakowało, żeby wraz z trudnym wiekiem wyrastały skrzydła. A jednak, zwisają smutno z ramion, po ulicach wiatr goni ptasi puch, kapsle i niedopałki. Jakoś głupio robić zdjęcia, w dodatku powietrze trzeszczy elektrycznością, więc nikt nie wyjmuje telefonu. Tłum patrzy na uśpione wielkie wrony, tamujące ruch w podziemnych częściach miasta. Obudziła je nagła cisza, zatrzepotały ręce, ale żadna z nich nie potrafi latać – i tylko babcie wiedzą, że nawet nielotom zostają na plecach blizny.

            Trudny wiek to wyrastające skrzydła, z których nie ma pożytku. Należy upchnąć je pod puchową kurtkę, ptasie szpony zasłonić tipsami w kolorze waty cukrowej i cały czas pilnować, żeby przez przypadek nie zadziobać świata. W jaskrawym świetle sklepowych przymierzalni pióra mogą być fragmentami sukienek, a w szkolnych szatniach i tak nikt się nie przebiera. Tylko w półmroku babcinej garderoby wszystko jest na swoim miejscu, bo zapach naftaliny okazuje się być swądem starego pierza.

Jaga Czeska-Kosiba

(2000 r.) – judaistka, tłumaczka, pracownica kultury. Publikowała m. in. w
„Notatniku Literackim”, „Tłomackie 3/5” i „Autobiografia. Literatura. Kultura. Media”. Jedna z
tłumaczek tomu Opowieści chasydzkie. Antologia (Ossolineum, 2025). Związana z Wrocławiem.

Paulina Radoń  – ilustratorka oraz graficzka mieszkająca w Krakowie. W swoich pracach najbardziej lubi eksplorować tematy baśniowe, nierzeczywiste, a także wywodzące się z kultury folkowej. Źródłem inspiracji są dla niej m.in. stare książki dla dzieci oraz filmy Tima Burtona. Instagram: @paulina_radon