Blanca Llum Vidal – wybór wierszy (tłum. Krzysztof Katkowski)
***
„ta skłonność, by zachować
w rękach księżyc, podarowując
silne, białe światło…
to obracanie się
nieobecnego końca w wieczność, objęcie go
z szacunkiem, takim jakby to była
jakaś kruchość”
ANDREU VIDAL
Ta skłonność, by pozwalać,
aby krew przeciekała między palcami,
by rozkwitał świetlisty kwiat zła…
To ciche rzucenie się
aż na sam skraj piekła,
a potem rozwarcie go
zębami, na oścież,
tak, jak rozłupuje się
wysuszoną cegłę.
Dlatego
Bo z winy diabła z samego Źródła.
Z powodu Bogini, która ukazuje ci się przez dłonie.
Z braku Lewantu wewnątrz morza.
Ponieważ Trawa zagłuszyła całą walkę.
W konsekwencji Wilgoci w rumowisku.
Z nieistniejących powodów ściągniętych w Cień.
Na polecenie pewnej damy, która jest z Błota.
Z fantastycznych racji, gotujących się w garnku.
Z powodu skandalicznego efektu białego Papieru.
Aby wyświadczyć przysługę gałązce Ruty.
Na prośbę tych Zębów, które były z mleka.
Ze względu na specyficzne cechu Głosu łasicy.
Ze względu na sposób ukazywania wszystkich Tajemnic.
Z powodu intensywnego Światła, które tworzy Ciemność.
Z upodobania, jakie ma Mowa między Ziemią.
Z ruchu starego Dębu przed twoim paleniskiem.
Z powodu prastarego charakteru tamtego Świata
i z powodu położenia Ziarenka wewnątrz Wszechświata.
Dlatego to robię. Przez to cię kocham.
Przez to tu jestem. Przez to już idę.
Przez to czuję. Przez to i piszę.
Rzeczone wszystko na krzyk
(…) I ja się pytam,
kto je niesie, konające, morze trwożne, aż do mnie?
EMILI SÁNCHEZ-RUBIO
Myślę, że to one je niosą
z ciałem wieloryba
z oczami sardynki
i ze skórą syreny
aż tam czyli na samo dno
na dno morza
morza pragnienia
gry głosu
podstępu miłości
i że na powierzchni się rozbijają
i nie wytrzymują ciężaru
i opada im duch
który, choć zalany, dalej bardzo cienki
o tak cienki jak wodorost
wodorost między falami
który jest jak wiersz
i ze słonej wody
płynącej między nogami
tam, gdzie wszechświat jest nieskończonością
gdzie rzeczone wszystko krzykiem na krzyk przyjemności
ale wypluty przez wieloryba
i zapłakany przez sardynkę…
Myślę, że to one je prowadzą
w głąb plaży
na twoją plażę
może to złudne odbicie
lecz z miękkiego piasku, trudnego do chodzenia
i jeszcze bardziej nas obnażają
i szukają słońca, które, jak sądzą, masz
i mają rację wszystko ci pozostało
i rzeczywiście nas obnażają
się skręcają włosy
i wychudzają ręce
serce zalewa woda
a śmierć jest z mułu ze skały i z muszli
tam w głębi plaży
albo na dnie morza
gdzie rozbitek będzie gorzki
lecz największa gorycz to będzie z miłości
a miłość będzie łodzią
a morze, a w głębinach – rybacy…
Wiersze w twoich dłoniach
Ukazują nam się góry w duchu,
kiedy wiatr zjada je waszymi oczami.
Lecz mimo to Święty Onufry, nienaruszony,
mówi nam, że tam jest i widzi Norfeu.
A Norgueu nas widzi i na nas wskazuje,
deszcz nas łapie tuż przy morza brzegu,
niebo rzuca się we swoje wnętrze,
słyszę ciało nad twoją skorupą
Ślimaka jakby, który jest nam centrum
najstarszego placu samego mówienia.
Pod balkonem przelatuje mewa,
lecąc do portu z czasu przednaszego,
z czasu, gdy byliśmy już
w ciele koguta
i w dziobie, który jest w jajach.
To górotworzywo zaciera się.
Pod balkonem mówisz mi, że morze ma kolce
i czuje, że wy musicie mieć takie uczucia,
jak silna siekiera musi ciąć dużo drewna.
Orkiestra milknie.
Ty i Ausiàs March, pod deszczem.
Ja, z księżyca, zgadując was…
I tutaj, w zagadce, także pada,
bo tajemnica nie wiedząca jak to jest cię kochać
sączy się w mieście, które nie ma słońca,
dopóki nie odejdzie.
Orkiestra milknie.
Aj, i tędy także: jakaś mewa…
Blanca Llum Vidal urodziła się w Barcelonecie, dorastała w Casserres, a teraz mieszka w Mocu de Collserola. Kiedy tylko może, wyjeżdża do Felanitx na Majorce — miejsca pełnego anarchii, ale i owiec. Gdy rozpoczęła studia biologiczne, powiedziano jej, że jest „źle podkutym mułem w wersji żeńskiej”. Po roku przyznała im rację i postanowiła studiować pracę socjalną oraz filologię katalońską. Redagowała opowiadania Víctora Català (to pseudonim jednej z najważniejszych katalońskojęzycznych sufrażystek) i podjęła się przygotowania antologii twórczości feministycznej eseistki Marii Aurèlii Capmany. Regularnie publikuje w tygodniku kulturalno-politycznym El Temps z Walencji. Jedna z najważniejszych pisarek i poetek tworzących w języku katalońskim.
Krzysztof Katkowski (2001) – dziennikarz, socjolog, tłumacz, ostatnio też poeta. Publikuje w i jeździ między kilkoma miejscami na świecie.
Kinga Skwira – redakcja