Alicja Dydyna – pięć wierszy
ta ziemia nie może być kulą, bo nigdzie mnie nie ma
przepraszam, że jeszcze tu jestem, ale
tak świetnie wyglądasz w legginsach zza
styksu
gdy tak wymyślasz
[gazele gazele]
i wbijasz
im biegi pomiędzy piętrami
zmienianie skarpetek trwa jedna minutę, więc:
zmieniam skarpetki[ i ]zmieniam skarpetki
nabijam minuty pomiędzy wskazówki, gromadzę szaszłyki naprzeciw
wszechczasom, zegarom z nadczynną tarczycą
zmienianie skarpetek trwa jedna minutę, ty rośniesz mi w polskach
mieszasz francję z jogobellą, nigdzie bym już nie dostała [takich żartów]
o życiu z francuzem, współżyciu w jogurcie, jej pląsy z ich mlekiem
nie wyjdę, bo stajesz mi pointą na gardle, bo zawsze chodziło o jogurt
żeby ktoś tak wypowiadał
[w podniebienie]
2 wieże z widokiem na 2001
kukułki zmrożone na procach
kukułki podrzucajęce
powieki za oko,
powieki za ząb,
eyelinery z aphex twinów
szczyty wodoodporności
stoimy jak ściany, po pasy
w oleju, to tylko półpiętro
w niepełnej godzinie, nie
tędy mieliśmy zaczynać
pierwiastkiem wpisanym w ostatnią kolumnę
i noblem, by kończyć te wiersze sensownie,
jakkolwiek, chociażby nie stało się nic
z ich początków
welony wiszące z rozwodów, balkony
nie chciałam zaczynać pocztówką
tic douloureux
piękne oczy, coraz lepsze
patrzy mi się prosto w dziury
jak w króliki
wspaniale się mnożą, gdy znikam za klubem z wisienką na torcie
i palą po wszystkim
przede wszystkim
górnik
coraz lepszy rośnie górnik, głębszy z brudu, jestem coraz krótsza przerwą
między wszystkim
nie powie, że kiedyś przerosnę pall malle, gdy leżę w barłogu z wisienką po torcie,
co zdziera mi strzępy na strzępy jak masło na m
nie powiem maślane,
bo słyszę, jak szepczesz mi słowa na k, słowa yeti, jak kłamiesz
w tematach świątecznych, w tematach wojennych, zapalasz ostatnią zapałkę
dziewczynka bez z
„baryka się nie zamyka”
feat. Burj Khalifa (828m)
że szklane, nie mogę, ten tytuł to właśnie najgorsze, kończy słowa identycznie, nie mogę tak
zdanie za zdaniem, to nawet niezdrowo, ten spokój i spokój, że szklane, to cięższe niż oczy,
niż optyk i kraksa na kraksie, więc zmyślam, że wkurwia mnie widok dyspersji i to jest
jedyna właściwość, bo nie wiem, nie patrzę przez pryzmat, że wolę witraże
mogę zmyślić gorszy tytuł, jeszcze gorsze zakończenia,
kropki tak suche jak piasek, z którego wiadomo co robią
i chodzi mi tylko o nowe pustynie, naprawdę niezdrowo tak siedzieć w oazie,
niedobrze zostawiać w spokoju, więc zmyślam, gdzie mieszka, by rozbić te domy,
nie mówię już jakie i chwytam za szklankę, nie wiem z czego
z odłamków powstaje kolejny najwyższy budynek na świecie
znowu stoi w moim mieście
coma
mam głowę tasiemca i nie mów mi reszty, wystarczy pół dupy zza krzaka,
zostaw tamto po przecinku,
daj pospać pod miedzą, aż nikt mnie nie znajdzie, bo nie da się płukać z palności,
tak łatwej jak każda w tym wieku
sterydowa beksa lala z kasztanowcem zamiast brzucha nie będzie dotykać się ogniw,
nie draśnie
[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu-[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu–[S]egmentu
– jestem duża,
– jestem krągła,
– mam zapałki zamiast dłoni,
– mam otyłość w całej sobie, możesz po mnie chodzić łukiem, wystarczy pół dupy zza krzaka, a reszty nie trzeba, nie ma miejsca po przecinku
Alicja Dydyna laureatka XXXI OKP im. Jacka Bierezina oraz nagrody publiczności, Odrzanka. Chodzi po Wrocławiu, wygląda za młodo, uczy się jak leczyć ludzi, uprawia textworking i maziajstwo. Publikowała w „Odrze” „Suburbiach”, „Liberté!”, „Babińcu Literackim”, „POZa Linią”. Związana z grupą poetycką „Hurtownia”. Pragnie wszystkich pozdrowić.
Alicja Dydyna laureatka XXXI OKP im. Jacka Bierezina oraz nagrody publiczności, Odrzanka. Chodzi po Wrocławiu, wygląda za młodo, uczy się jak leczyć ludzi, uprawia textworking i maziajstwo. Publikowała w „Odrze” „Suburbiach”, „Liberté!”, „Babińcu Literackim”, „POZa Linią”. Związana z grupą poetycką „Hurtownia”. Pragnie wszystkich pozdrowić.